Hummus – idealna pasta na kanapki nie tylko dla wegan

Mam wrażenie, że hummus kojarzy się teraz z szalonymi weganami i to jeszcze hipsterami. Prawdą jest, że nie ma w nim składników pochodzenia zwierzęcego, stąd jego popularność wśród ludzi niejedzących mięsa. Jest też fajnym smarowidłem na kanapki dla „normalnych” ludzi i w tej formie polecam go spróbować.

W Polsce można się spotkać z pisownią „humus”, ale z racji zawodu opcja przez jedno „m” kojarzy mi się tylko z glebą ;]

Jest to potrawa wywodząca się z Lewantu i Egiptu i w dosłownym tłumaczeniu oznacza ciecierzycę. Jest popularna na Bliskim Wschodzie i w Afryce. O prawa do nazwy spierają się Liban i Izrael – taka mała wojna kulinarna.

Hummus jest często obecny w mojej lodówce – używamy go zamiast masła. Do tej pory kupowaliśmy gotowe produkty, ale uznałam, że przecież ukręcenie pasty to nic skomplikowanego. Co więcej, gotowe hummusy zawierają składniki zupełnie zbędne, takie jak: cukier, olej rzepakowy, gumę guar i cały zestaw konserwantów.

Okazuje się, że nie trzeba być mistrzem kuchni, żeby zrobić swój własny hummus; doprawiony według życzenia.

 

Składniki humusu

Ciecierzyca – zwana też cieciorką, chociaż nie przepadam za tą nazwą. Najlepiej kupić ją w ziarenkach, a nie w puszce. Można pokusić się o wersję eko, ale z tej „zwykłej” pasta też wyjdzie. Takie półkilogramowe opakowanie kosztuje około 5 złotych.

Soda oczyszczona – dzięki niej ziarna będą szybciej miękkie. Jeżeli nie znalazłeś jej w kuchennej szufladzie – nie szkodzi. Bez niej też się ugotuje.

Tahini – czyli pasta na bazie sezamu. Jest dosyć tłusta i bardzo aromatyczna, dlatego zbyt duża ilość dodana do humusu nie jest wskazana. Sezam przykryje smak ciecierzycy, a przecież nie o to nam chodzi. Z drugiej strony bez tahini to nie humus. Można ją zrobić samemu, ale łatwiej jest kupić słoiczek gotowca. Zwróćcie uwagę na skład, chociaż jest to produkt gdzie rzadko występują ulepszacze i konserwanty. Ceny za słoiczek wahają się od 10 do 20 złotych w zależności od producenta i pojemności.

Woda – używa się jej do rozrzedzenia pasty. Najlepiej jakby była wcześniej przegotowana i schłodzona. Nie powinno się w tym celu stosować oleju czy oliwy.

Czosnek – zawsze obecny w humusie. Nawet jak ktoś jest jego wielbicielem, nie warto przesadzać bo zdominuje pozostałe smaki, a humus będzie „jechał” czosnkiem z kilometra.

Kumin (kmin rzymski) – jest tradycyjną przyprawą, a dodatkowo ułatwia trawienie. Ciecierzyca do najlżejszych przecież nie należy. Można go kupić w mielonej postaci w każdym większym sklepie.

Cytryna – jej sok przełamie mimo wszystko płaskie smaki ciecierzycy i tahini.

 

Przepis na humus

Uważajcie na ilość wyprodukowanej pasty. Jeżeli chcecie używać jej tylko na kanapki, a nie jako przekąskę na imprezie, nie ma sensu robić go za dużo. W lodówce nie powinien leżeć dłużej niż 4-5 dni. Poniżej macie proporcje na wypełnienie pudełka z Ikei o wymiarach 12 x 12 x 4 cm ; czyli około 300 ml.

Domowy hummus

  • 2/3 szklanki suchej ciecierzycy
  • 4 łyżeczki tahini (można zmienić proporcje według upodobań smakowych)
  • sok z połowy małej cytryny
  • 2 ząbki czosnku (rozgniecione przez praskę)
  • 1/2 łyżeczki mielonego kuminu
  • 1/2 łyżeczki sody
  • sól (opcjonalnie pieprz)
  • woda – dolewać ją stopniowo, do uzyskania konsystencji takiej jaka nam odpowiada ;]

Suchą ciecierzycę należy dokładnie przepłukać. Umyte nasionka zalewamy wodą z dodatkiem sody oczyszczonej i tak zostawiamy na całą noc do namoczenia. Rano należy ponownie przepłukać ciecierzycę w czystej wodzie, a następnie zalać sporą ilością wody i zagotować. Nie dodaje się soli.

Ciecierzycę gotuję się około godziny. Po tym czasie warto sprawdzić czy jest miękka, jeżeli nie to trzeba dać jej jeszcze chwilę.

Ugotowane ziarenka odlewamy na durszlak albo inny wynalazek i zostawiamy żeby przestygła.

Wszystkie składniki (oprócz wody) wystarczy teraz dokładnie zblendować na gładką masę. Może iść trochę ciężko, bo pasta początkowo jest bardzo gęsta. Wodę dodajemy stopniowo, tak aby uzyskać lekką, kremową konsystencję.

Warto trochę poeksperymentować z proporcjami i przyprawami, aby dojść do swojej ulubionej wersji. Jak widzicie dużo roboty przy tym nie ma, a hummusik zdecydowanie lepszy niż ten ze sklepu ;]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.