Czy piwo jest izotonikiem?

Dobre piwo jest dobre na wszytko – chciałoby się powiedzieć. Jak dla mnie inny alkohol może nie istnieć, a piwo lubię ze względu na smak i zapach. Czy można je nazwać napojem izotonicznym i traktować jako napój po treningu? Byłoby genialnie ;]

 

Co to jest izotonik?

Z definicji napoje izotoniczne mają za zadanie uzupełnić niedobory płynów i elektrolitów, które są tracone przez organizm przy poceniu się. Uzupełniają witaminy i minerały potrzebne do prawidłowej regeneracji po wysiłku. Zawierają też niewielką ilość węglowodanów; przynajmniej w założeniu.

Można kupić gotowy napój izotoniczny, który przy okazji zawiera różne barwniki i substancje słodzące. W sytuacji awaryjnej można z takiego skorzystać, ale lepiej zmieszać swój napój. Domowy izotonik to: woda, miód, cytryna i odrobina dobrej jakości soli.

Nie należy mylić izotonika z napojem energetyzującym. Te drugie zazwyczaj są gazowane i zawierają kofeinę. Mają za zadanie pobudzić a nie uzupełniać niedobory. Ok, ale miało być o piwie…

 

Skład i właściwości odżywcze piwa

Skoro piwo ma być izotonikiem powinno mieć wartościowy skład. Oczywiście zależny jest on rodzaju piwa, ale weźmy pod uwagę zwykłego pilznera. W jednej butelce (0,5 l) znajdziemy:

  • woda – 460 g
  • alkohol – 20 g
  • białko – 3 g
  • węglowodany – 15 g
  • tłuszcze – 0
  • fosfor – 150 mg
  • wapń – 17 mg
  • sód – 15 mg
  • potas – 240 mg
  • magnez – 55 mg
  • witaminy – najwięcej choliny – 9 mg i niacyny – 4 mg
  • wartość energetyczna – ~220 kcal

Trochę tego jest, ale też bez przesady – nie nazwałabym piwa idealnym izotonikiem. Dodatkowo zawartość alkoholu, nawet mała, eliminuje je z tej grupy. To nie znaczy, że taka ilość procentów zaszkodzi. Przy jednym piwie, wątroba przeciętnego człowieka, praktycznie tego nie odczuje.

Co innego, jeżeli zbyt dosłownie potraktuje się dobroczynne działanie piwa i po treningu zaopatrzymy się w czteropak. Taka ilość alkoholu będzie miała już zły wpływ na regeneracje mięśni a właściwości moczopędne piwa, załatwią dalszą utratę elektrolitów. Takie trochę koło zamknięte.

 

Piwo a sportowcy

Niektórzy moi znajomi, którzy bardzo poważnie traktują swoje treningi, unikają alkoholu w każdej formie. Ich wybór, krzywdy tym nikomu nie robią. Jednak nie dajmy się zwariować, jedno piwo wypite raz na jakiś czas nie popsuje wyników i nie rozwali planów treningowych. Chyba, że ktoś jest na bardzo restrykcyjnej diecie i nie chce wrzucać na siebie dodatkowych kalorii.

Mała ilość alkoholu nie ma negatywnego działania na organizm, nie spowalnia tez procesu regeneracji. Nieprawdą jednak jest, że wypicie piwa szybko zlikwiduje zakwasy, wypłukując kwas mlekowy z tkanek. Zakwasy są to mikrouszkodzenia włókien mięśniowych, więc nie ma czego wypłukiwać.

Można znaleźć opinie, że piwo tak na prawdę jest dobre dla zdrowia. Zwiększa ciśnienie krwi i zmniejsza ryzyku sklejania się płytek krwi. Wspomaga procesy trawienia oraz zapobiega niektórym nowotworom. Oczywiście cały czas mowa o małych ilościach.

Kiedyś faktycznie traktowano piwo jako izotonik – na przykład podczas zawodów kolarskich, nawet tych największych. Tylko, że było to w pierwszej połowie XX wieku. Dość, że bez kasków to jeszcze po alkoholu – dzisiaj to nie mieści się w głowie.

Chociaż zdarzają się imprezy biegowe gdzie głównym sponsorem jest browar, a w pakiecie startowym dostaje się małą półlitrową niespodziankę ;] Nikt chyba nikt nie protestuje zbytnio z tego powodu.

 

Ten i tak krótki tekst można podsumować jednym zdaniem. Chcesz wypić zimne, orzeźwiające piwo po treningu czy zawodach? Śmiało, ale nie usprawiedliwiaj tego jego właściwościami izotonicznymi i regeneracyjnymi. W końcu mówią, że wszystko jest dla ludzi.

 

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.