Park Narodowy „Ujście Warty” – zielony szlak rowerowy w zachodniej Polsce

Wybraliśmy się z Łukaszem na krótki urlop rowerowy w okolice Słubic i Frankfurtu nad Odrą. Dlaczego tam? Dojazd z Łodzi jest szybki i wygodny, drogi na miejscu płaskie. Chcieliśmy też zobaczyć jak wygląda infrastruktura rowerowa w Niemczech. Przy okazji takich wyjazdów, zawsze szukam zielonych plam na mapie Google. Nie dało się nie zauważyć dużego obszaru w okolicach Kostrzyna nad Odrą. I tak dowiedziałam się o najmłodszym Parku Narodowym w Polsce – „Ujście Warty”.

Ponieważ dzień wcześniej przeciążyłam sobie kolano, wycieczka po parku była dużo krótsza, niż początkowo zakładałam. Tempo również mocno rekreacyjnie. Ostatecznie przejechaliśmy tylko 20 km (mapka poniżej).

Na miejsce dotarliśmy samochodem, z rowerami na bagażniku. Miejsce startu wybraliśmy sugerując się opisami w internecie. Nie spodziewajcie się w tym punkcie jakiś przygotowanych parkingów – to uliczka z zabudową jednorodzinną, gdzie praktycznie nie ma możliwości zatrzymania się przy drodze. Stanęliśmy w małej zatoczce przy drodze gruntowej, prowadzącej już bezpośrednio na szlak.

Na starcie ciekawy budynek z 1911 roku – stacja pomp Warniki. Początkowo zastosowano w niej silniki parowe i aż do lat sześćdziesiątych napędzano ją węglem. W 1963 nieekonomiczny system parowy zastąpiono elektrycznym. Około 16 km dalej wzdłuż wału, znajduje się stacja pomp Witnica.

Stacja pomp Warniki

Takimi widokami wita nas otulina parku. Duże obszary łąk, wysokich traw i Warta. Koniec sierpnia był dosyć suchy, więc poziom wody w rzece nie był bardzo wysoki, a wszystkie ścieżki i drogi suchutkie.

Jeżeli będziecie się chcieli wybrać w ten rejon w mniej korzystnych warunkach, warto zajrzeć na stronę parku, gdzie można znaleźć informację o stanie i dostępności szlaków oraz poziomie wód w rejonie.

Początek trasy to szeroka szutrowa ścieżka na szczycie wału. Lekko miło i przyjemnie. Ból kolana przeszedł w mocne pieczenie – zadbała o to czerwona mrówa ;/ Niby to oczywiste, ale jest to miejsce gdzie lata ogrom różnego rodzaju owadów, zaczynając od dorodnych kolorowych ważek, na osach kończąc.

Wzdłuż wytyczonych ścieżek pojawiają się tabliczki informacyjne mówiące o gatunkach roślin i zwierząt żyjących na tym obszarze. Niektóre opisują historię regulacji rzeki i ludzi nią związanych. Zazwyczaj takie tablice mnie nie za bardzo interesują, ale w tym przypadku polecam przeczytać chociaż kilka z nich. Są naprawdę ciekawe.

Szutrowa droga zmieniła się gruntową trawiastą ścieżkę. Nadal nie była ona wymagająca. Mój rower to fitness ze sztywnym widelcem i oponami 32C. Łukasz jeździ gravelem, z oponami o tej samej szerokości. Dla większego komfortu jazdy, jedynie zmniejszyliśmy w nich ciśnienie. W miejscach w których byliśmy, nie było żadnego problemu z przejechaniem.

Niwka to miejsce naszego dłuższego postoju i połowa szklaku ciągnącego się wałem północnym. Z miejscem tym wiąże się bardzo ciekawa historia – opisano ją na tablicy informacyjnej. Pod koniec XVIII wieku żyli tu osadnicy zwani Olendrami. Pracowali oni przy melioracji rzeki. Przed II wojną kursował tutaj prom przez Wartę i funkcjonowała gospoda. Patrząc dzisiaj na te tereny – jest to zaskakujący fakt.

Taki widoki spotkaliśmy w powrotnej części naszej wycieczki. Rozległe, skoszone łąki i duża ilość różnorodnych gatunków ptaków. Droga jest albo gruntowa albo szutrowa.

Na stronie Parku znajdziecie poniższą mapkę. Zaznaczone są na niej szlaki rowerowe oraz ścieżki przyrodnicze. Przy odrobinie cierpliwości można na stronie znaleźć masę przydatnych informacji. Na przykład szczegółowe opisy i mapki konkretnych miejsc.

Żałuję, że nie udało się przejechać do drugiej stacji pomp i zrobić trochę większego kółka. Bardzo podobało mi się to miejsce. Totalny spokój – na początku szlaku spotkaliśmy trójkę rowerzystów, bliżej miasteczka pojawiali się pojedynczy ludzie na spacerach z dziećmi.
Jest to genialne miejsca dla miłośników ptaków i przyrody. Są nawet specjalne punkty, gdzie godzinami można podglądać życie ptaków. My przy szlaku widzieliśmy stado łabędzi.

Teren w suche dni jest łatwy do przejechania rowerem i nie jest to żaden wyczyn. Ciekawe jak to wygląda, gdy trochę popada, a poziom rzeki jest wyższy. Podsumowując, idealne na rower, urokliwe miejsce z historią w tle.