Jak najprościej zrobić buty do drytoola – rakobuty

Drytooling, drytool czy spolszczony drajtul to pokręcony rodzaj wspinaczki, w której wykorzystuje się sprzęt do wspinania lodowego w terenie nie oblodzonym – w skałach, górach a nawet w betonie. Na lodospadach używa się sztywnych butów pod raki oraz oczywiście raków. Szybko okazało się, że taki zestaw przy sportowych drogach drajtulowych jest ciężki i mało wygodny. Niektórzy producenci (Triop, Lowa, LaSportiva) mają w swojej ofercie buty specjalnie dedykowane pod wspinanie drajtulowe. Niestety mają one dwie wady: cenę (ponad 1000 zł), oraz brak dostępności w Polsce. Można je kupić na zagranicznych stronach, ale tu pojawia się problem z doborem rozmiaru.

firmowe rakobuty

Nie musi być jednak tak źle. Wiadomo, Polak potrafi, dzięki czemu powstało parę sposobów na względnie niedrogie buty z rakami.
Podstawą wszystkich patentów są raczki, czyli przody do rakobutów. Po te najlepiej zgłosić się do Kuźni szpeju. Wielokrotnie udoskonalali swoje raczki i w tym momencie nie znajdziecie niczego lepszego. Cena to ok. 120 zł za komplet.

Łyżwy
Jeden z prostszych sposobów na rakobuty. Łyżwy, a dokładniej łyżwy hokejowe starego typu są niemal stworzone do wspinania. Przez jakiś czas sama takich używałam. Na zdjęciu poniżej moje łyżwy, już nieużywane, z zdemontowanymi raczkami. Wystarczy się pozbyć płozy za pomocą szlifierki, nawiercić otwory na raczki, przykręcić je i gotowe! Używane łyżwy do hokeja można kupić na allegro za około 50 zł a śrubki to wydatek ok.10zł.
Po jakimś czasie, niewzmocniona podeszwa w łyżwach zaczyna się trochę uginać, co raczej jest w tym sporcie niewskazane.

rakobuty_z_łyżwy_1

rakobuty_z_łyżwy_2

Łyżwy – wersja kielecka
To te same łyżwy co powyżej ale wzmocnione aluminiowymi płytami kompozytowymi (Dibod, Alucobond). Płyty używane są m.in. do produkcji reklam i banerów. Składają się z wewnętrznej części z tworzywa sztucznego i zewnętrznych płyt aluminiowych. Kielczanie bardzo ładnie wycinają takie płyty i jedną część wklejają do wnętrza buta, a drugą na zewnątrz. Całość następnie jest skręcana. Byłam zaskoczona jaki ładny, estetyczny efekt osiągają. Dobrze wykonane usztywnienie spokojnie daje radę pod ciężarem faceta o przeciętnych gabarytach. Swoją drogą, mój Tata wymyślił ten sposób jeszcze przed chłopakami z Kielc.

Buty wspinaczkowe + włókno szklane
To chyba pierwszy pomysł na domowej roboty rakobuty z jakim się spotkałam. Wymaga trochę pracy i cierpliwości. W tym przypadku potrzebne są stare buty wspinaczkowe oraz poliestrowy zestaw naprawczy, czyli żywica poliestrowa, mata szklana oraz utwardzacz. Metoda polega na nasączaniu we wnętrzu buta  kolejnych warstw maty szklanej żywicą z utwardzaczem z zestawu. Proporcje oczywiście według instrukcji producenta. Najlepiej przeróbkę wykonywać na powietrzu, żywica ma dość intensywny i nieprzyjemny zapach. Żeby całość była wykonana porządnie i estetycznie, trzeba się trochę nastarać. Przed rozpoczęciem nakładania warstw, wnętrze trzeba odtłuścić, co też ostatecznie nie daje trwałego efektu. Po jakimś czasie włókno potrafi się odklejać.

Buty wspinaczkowe + włókno węglowe.
To już bardziej profesjonalna i kosztowna opcja. Tych butów nie wykonywałam sama. Kupiłam nowe buty wspinaczkowe, raczki i wysłałam do Michała Piątka z M5. Michał ma opracowany system usztywniania butów wspinaczkowych włóknem węglowym. Jakiś czas temu mój kolega zamieszczał test identycznych butów. Nie we wszystkich kwestiach zgadzam się z Karolem. Lekkie rakobuty możesz sobie sprawić niezależnie od poziomu wspinania. Wygoda i precyzja przy wspinaniu są przyjemne nawet jak robisz drogi na poziomie M5. Co do opisu samych butów mam podobne zdanie. O estetyce wykonania można podyskutować, ale niewątpliwie buty spełniają swoje zadanie. Są całkowicie sztywne i lekkie i póki co przetrwały w jednym kawałku.

rakobuty_3

rakobuty_4

Buty wspinaczkowe + łącznik do raków.
Te buty to już moja robota. Rakobuty od M5 są dobrym produktem jednak mają jedną wadę. Nie da się w nich spędzić całego dnia pod ścianą. Zimą jest w nich zwyczajnie za zimno i za ciasno – zakłada się je tylko na wspinanie. Na Rudym Kamieniu, gdzie jest raczej syfiasto, nie chciało mi się co chwilę ich zmieniać, więc zaczęłam szukać innej opcji – butów bardziej zabudowanych i pod grubszą skarpetkę, których nie trzeba zmieniać.
Kupiłam w internecie buty wspinaczkowe Scarpa starego typu – gruba guma i sznurowanie do kostki. Kosztowały mnie 50zł. Raczki dostałam kiedyś od znajomego, ale po nowe, odsyłam ponownie do Kuźni Szpeju. Na jakiejś rosyjskiej stronie czytałam o rożnych patentach na rakobuty i natknęłam się na rozwiązanie z łącznikiem do raków.

W moich butach zastosowałam łącznik Long Bar do raków Climbing Technology. Nie wyróżnia je nic szczególnego, oprócz ceny. Komplet kosztuje ok. 20 zł i jest chyba najtańszy z dostępnych na rynku łączników. Zaletą zastosowania łącznika, zamiast zwykłego płaskownika, jest zagięty kształt, gotowe otwory i estetyczny wygląd. Do złożenia rakobutów w całość potrzebna jest wiertarka z wiertłem np. do metalu, śrubki i podkładki. Użyłam śrub M5x30 i M5x40 z płaskim, grzybkowatym łebkiem. Dzięki temu nie są aż tak wyczuwalne pod stopą. Powiększone podkładki okazały się niezbędne ze względu na miękkość podeszwy butów wspinaczkowych. Bez podkładek śruba zaczęła się wrzynać w podeszwę i ją zniekształcać. Zbyt bardzo wystające śruby można przyciąć zwykłą piłką do metalu. Teraz wystarczy włożyć filcową wkładkę i budżetowe, i w dodatku działające, rakobuty gotowe!

rakobuty_1

rakobuty_2

rakobuty_5

Jest teraz koniec marca i sezon drajtulowy dla większości się już kończy, ale może ktoś już zaczyna obmyślać patenty na następny. Opisane przeze mnie opcje na rakobuty nie tylko pomagają na trudnych drogach ale są dobrą opcją dla tych, którzy zaczynają zabawę z tym sportem. Nie każdy ma w szafie odpowiednie buty i raki.
Okazuje się, że niedużym kosztem można rozwiązać ten problem i samemu stworzyć sobie odpowiednie narzędzie do świetnej zabawy ;)