Bieganie w bluzie – świetna metoda na przegrzanie

W Polsce kolejna fala upałów. Jadę w klimatyzowanym aucie i nagle moim oczom ukazał się biegacz w bawełnianej bluzie. Pierwsza moja myśl: serio jeszcze ktoś tak robi? Jak widać mit pod tytułem „pot to łzy tłuszczu” nadal ma się dobrze. Swoją drogą, kto takie hasło wymyślił ? ;]

Po co człowiek się poci?

Pocenie to normalna, fizjologiczna reakcja naszego organizmu. Wspomaga utrzymanie właściwej temperatury ciała. Właściwej, czyli nie za wysokiej. Składa się głównie z wody i związków mineralnych. Można się spocić siedząc na kanapie, wystarczy że będzie gorąco. Niby to wszystko oczywiste, a jednak nie do końca.

Pocenie a spalanie tłuszczu

Powiem Wam w tajemnicy, że jedno nie ma nic wspólnego z drugim. Oczywiście podczas ćwiczeń czy treningów człowiek się poci, ale tylko dlatego, że ciało się rozgrzewa, a organizm się przed tym broni. Tłuszcz spala się wtedy, gdy podczas wysiłku organizm czerpie energię z zapasów z komórek tłuszczowych.

Gdyby to było takie proste, wszyscy zamiast na siłowni siedzieliby w saunie. Wydaje mi się, że taka teoria wzięła się ze skojarzenia: intensywny trening = duży wysiłek = utrata wagi = dużo potu. W tym sęk, że jedno zjawisko występuje równolegle z drugim – nie są ze sobą ściśle powiązane.

Bieganie w bluzie

fot. Ricardo Camacho

Pocenie a utrata wagi

Zazwyczaj ludzie, którzy dokładają sobie dodatkowych warstw chcą schudnąć. I faktycznie, bezpośrednio po bieganiu w za ciepłych ciuchach, masa ciała spada. Może to być nawet około 2 kg – 2 kg mniej wody w organiźmie. Oto cała tajemnica.

Przegrzewanie ciała w połączeniu z odwodnieniem nie jest niczym dobrym. A jeśli się to robi świadomie, to jest to głupota. Niedobory płynów i minerałów i tak trzeba uzupełnić, więc waga wróci. Co więcej przegrzany człowiek jest mniej efektywny – nie da się „dać z siebie wszystkiego” jeżeli ciało walczy z temperaturą. Jak na złość, trening będzie wtedy krótszy i tym samym ilość spalonych kalorii mniejsza. Rozgrzanie mięśni a przegrzewanie ciała to zupełnie inne sprawy.

Zauważcie, że długodystansowi biegacze wolą jak jest chłodniej. Ułatwia to utrzymanie sensownej temperatury ciała podczas dużej pracy. Nie dopuszczają oni do przegrzania bo wiedzą, że ciało tego nie wytrzyma i nie osiągną założonego wyniku.

Ostatnio na ściance wspinaczkowej było tak duszno, że lało się ze mnie jak nigdy. Mimo, że wypiłam w trakcie wspinania 1,5 litra płynu, to na drugi dzień czułam się fatalnie. Był to efekt, szybkiej i nietypowej dla mnie utraty wody, a wraz z nią składników mineralnych. Ból głowy, jak na kacu. Ubrana byłam w krótkie spodenki i koszulkę na ramiączka – żeby nie było ;]

Pasy neoprenowe

Z biegowych forów internetowych dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak pas neoprenowy. Jest to szeroki kawał sztucznego materiału, który zakłada się na tułów podczas biegania. Co to daje? Tyle, że czuć jak pot spływa po tyłku. Niektóre panie idą w stronę oszczędności i używają folii śniadaniowej… Co więcej, uważają, że to działa.

Oczywiście jest tam też wiele głosów, że to nic nie daje i jest bez sensu. Daje efekt wzmożonego pocenia; czyli przegrzania z szansą na odwodnienie. Na pewno pas neoprenowy nie przyśpiesza odchudzania!

Efekt psychologiczny

Wszystkie te patenty z poceniem, działają jak efekt placebo: pocę się – dużo zrobiłem. Wiadomo, że motywacja jest ważna w sporcie, ale nie za cenę zdrowia. Chociaż, szczerze,  jakby mi było tak gorąco, to bym rzuciła sport w cholerę. Aktywność fizyczna ma być czymś pozytywnym, czymś co daje trochę radości i zabawy, a przy okazji daje korzyści zdrowotne. Gotowanie się w własnym ciele, nie wpisuje mi się w to założenie.

Wiem, że Rocky Balboa biegał w grubym dresie, a potem wygrał wszystko co miał wygrać.  Tylko, że to był tylko film i nie należy się nim zbytnio sugerować.

Widzicie sami, że lepiej poczekać z bluzami na chłodniejsze dni. A pas neoprenowy może się sprawdzi w zimę na rowerze, żeby nerek nie przewiało ;] Ćwiczenia to jedno, ale żeby schudnąć konieczna jest właściwa dieta. Chociaż fajnie by było chudnąć na kanapie pod foliowym kocykiem. Niestety, to jeszcze nie ten etap ewolucji.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.